Nie ma miejsca jak… unimo – powiedziałaby moja córka, gdyby umiała mówić

Zauważyliście u siebie, że macie w domu miejsca, w których spędzacie najwięcej czasu i czujecie się w nich najbardziej komfortowo?

Moim ulubionym miejscem jest lewa strona kanapy, przy lampce (tej co daje światło, ale w sumie przy lampce wina też!), a latem kanapa na tarasie, na której w maju zeszłego roku pisałem swoje pierwsze teksty na bloga. Sezon tarasowy rozpoczęty, więc od paru dni też najchętniej spędzam tam czas, obmyślając jak by was rozśmieszyć albo sprawić, że będziecie płakać jak na końcówce „Króla Lwa”.

Kiedy dzieci zasną, moja żona najchętniej zaszywa się z książką w łóżku na poddaszu, skąd ordynuje swoje komendy („Śmieci czekają na wyniesienie!” albo „Jeden tekst na tydzień? Jak chcesz być dobrym blogerem skoro piszesz tak rzadko? Do klawiatury!”) Starsza córka ma w swoim pokoiku jeden upatrzony kąt, do którego znosi połowę zabawek jak jakiś jastrząb swoje ofiary – urządza z nimi piknik, gotuje i woła mnie na wyimaginowaną kawę, którą trzeba pić z uniesionym małym palcem.

Młodsza córka raczkuje jak torpeda, więc do niedawna jej ulubionymi miejscami były kąty z niezauważonymi drobiazgami, które można wziąć do buzi, przyprawiając mnie o zawał serca, zakamarki z kurzem oraz drzwi, którymi tak fajnie jest się bawić do momentu włożenia palców w szparę u dołu.

Dlaczego piszę, że do niedawna?



Parse error: syntax error, unexpected ':' in /autoinstalator/kinderkraft/wp-content/themes/blueowl/comments.php on line 23